Raz w miesiącu przez godzinę — tyle trwa dyżur Rady Nadzorczej SM Nowy Dwór. Sama Rada zdecydowała, że spotkania z mieszkańcami będą nagrywane. Problem w tym, że nagrania te są własnością spółdzielni, a więc dostępne dla Zarządu. Organ, który powinien kontrolować Zarząd, sam poddaje się jego wglądowi. Opisujemy, jak w SM Nowy Dwór role zostały odwrócone.
Zacznijmy od ważnego rozróżnienia, które często umyka w publicznej dyskusji o spółdzielni. Godzina przyjęć raz w miesiącu dotyczy dyżuru Rady Nadzorczej — nie Zarządu. To istotna różnica, bo Rada Nadzorcza i Zarząd to dwa odrębne organy spółdzielni, z odmiennymi kompetencjami i rolą wobec mieszkańców.
Zarząd prowadzi bieżącą działalność spółdzielni. Rada Nadzorcza sprawuje nad nim kontrolę w imieniu członków spółdzielni — jest organem, który reprezentuje interesy mieszkańców wobec Zarządu. Dyżur Rady to jedyna formalna okazja, by jako członek spółdzielni porozmawiać z organem, który teoretycznie stoi po twojej stronie.
Obecna Rada Nadzorcza SM Nowy Dwór podjęła decyzję o nagrywaniu dyżurów. Na pozór może to brzmieć jak krok w stronę transparentności. W rzeczywistości jest to — naszym zdaniem — jedna z gorszych decyzji, jakie mogła podjąć Rada.
Powód jest prosty: nagrania dyżurów są własnością spółdzielni. Nie są własnością Rady Nadzorczej ani nie podlegają wyłącznie jej dyspozycji. Oznacza to, że Zarząd — jako organ działający w imieniu spółdzielni — może mieć dostęp do tych nagrań. Może zatem odsłuchać każdą rozmowę, jaką mieszkaniec przeprowadził z Radą Nadzorczą.
Skutek praktyczny jest poważny: mieszkańcy, którzy chcą zgłosić nieprawidłowości dotyczące działania Zarządu, poinformować Radę o podejrzanych zleceniach lub zadać trudne pytania o finanse — robią to przed mikrofonem, którego treść może trafić wprost do Zarządu. To nie sprzyja otwartości. To ją skutecznie blokuje.
W prawidłowo działającej spółdzielni mieszkaniowej Rada Nadzorcza kontroluje Zarząd. Tak stanowi prawo spółdzielcze, tak powinien stanowić statut, tak działa każda organizacja, w której właściciele chcą realnego wpływu na podmiot zarządzający ich majątkiem.
W SM Nowy Dwór relacja ta jest odwrócona. Nagrania z dyżurów Rady — jedynego miejsca, gdzie mieszkańcy mogą rozmawiać z organem nadzoru poza protokołem zarządowym — są dostępne dla Zarządu. Zarząd wie, co mieszkańcy mówili do Rady. Wie, kto skarżył, co zgłaszał i jak oceniał jego pracę.
To nie jest nadzór Rady nad Zarządem. To Zarząd kontrolujący Radę Nadzorczą.
Opisane wyżej problemy nie są przypadkowe — są symptomem głębszego zjawiska. Kompetencje Rady Nadzorczej i Zarządu w SM Nowy Dwór kompletnie nie zgadzają się z regulaminem spółdzielni.
Regulamin precyzyjnie określa, co należy do zakresu działania każdego z organów. Rada powinna m.in. kontrolować dokumentację finansową, zatwierdzać plany gospodarcze, oceniać sprawozdania Zarządu i — przede wszystkim — strzec interesów członków spółdzielni. Tymczasem w praktyce:
Wprowadzenie nagrywania dyżurów jest jednym z najdobitniejszych przykładów tej dysfunkcji. Decyzja, która powinna służyć dokumentowaniu pracy Rady i budowaniu zaufania mieszkańców, w praktyce stworzyła narzędzie kontroli nad samą Radą — w rękach Zarządu.
Poza dyżurem Rady Nadzorczej mieszkańcy próbują kontaktować się ze spółdzielnią drogą mailową. Wyniki są jednoznaczne: spółdzielnia na e-maile nie odpowiada.
Zebraliśmy relacje osób, które wysyłały wiadomości w sprawach dotyczących opłat, usterek i dokumentów. W żadnym z tych przypadków nie otrzymały odpowiedzi w rozsądnym terminie — część nie otrzymała odpowiedzi w ogóle. Reakcja pojawiała się dopiero wtedy, gdy mieszkaniec wysłał formalne wezwanie przedsądowe.
Wezwanie przedsądowe jako jedyna skuteczna metoda kontaktu z własnym zarządem oznacza, że mieszkańcy są de facto zmuszani do przyjęcia postawy sądowej wobec podmiotu, którego są współwłaścicielami i na rzecz którego płacą comiesięczne składki.
Nie żądamy rewolucji. Oczekujemy przywrócenia podstawowych zasad, które powinny obowiązywać w każdej spółdzielni mieszkaniowej:
Masz podobne doświadczenia? Napisz do nas — każda relacja jest dla nas ważna.